Cudowne krajobrazy, pola oliwkowe, limonki w ogródkach, figi, dąb korkowy, porto, przepiękne, piaszczyste i szerokie plaże, ogromne klify, czarna świnia iberyjska wypasająca się na pastwisku, figura Jezusa w Lizbonie, legendarny kogut, romantyczna muzyka, pieczone kasztany, pastel (z) de nata 😉 portugalski bruk i azulejos – to tylko niektóre z wielu rzeczy,które na zawsze będą kojarzyć mi się z Portugalią.

Portugalia – tylko graniczy z Hiszpanią, ale wcale się z nią nie łączy. Mają podobne języki, jednak nie takie same. Portugalczycy uwielbiają sjestę i espresso. Warto wybrać się też do lokalnych knajpek, żeby posmakować tamtejszego jedzenia – na przykład wspomnianej wcześniej czarnej świni iberyjskiej z kasztanami. Mieszkańcy to niezwykle mili i sympatyczni ludzie, z którymi porozumiesz się z nimi po angielsku, chętnie poznają polskie słowa i zwyczaje. Kraj bardzo chrześcijańskim znaleźć można tam wiele kościołów i miejsc religijnych. Najwięcej jest ich w okolicach Lizbony i Algarve.

Przylądek Świętego Wincentego – moją szczególną uwagę zwrócił właśnie ten przylądek, nazywany też Końcem Świata, w marynarskim i żeglarskim żargonie mówiono o nim “Przylądek Ciepłych Gaci” jako miejsca, w którym płynąc z Europy przechodziło się ze strefy chłodniejszej do cieplejszej. Jest najdalej wysuniętym w głąb wody punktem Portugalii, zaskakuje przepięknym widokiem rozciągającym się aż po horyzont. Można się tu zasłuchać w szum oceanu i zapatrzeć w cudowną barwę jego wody oraz fal.